Każdy właściciel firmy, który do swojej działalności używa samochodów dostawczych, wie, że jest to dość specyficzny rodzaj pojazdów, przeznaczonych do „zadań specjalnych”. Oznacza to, że kupno takiego auta wygląda nieco inaczej niż wybór samochodu osobowego i należy się wówczas kierować innymi kryteriami. Osoby będące na bieżąco z nowinkami technicznymi z pewnością spotkały się również z coraz częstszymi doniesieniami na temat wprowadzania na rynek samochodów elektrycznych. Czy jest to również przyszłość specyficznego rynku aut dostawczych? Czy może tego typu pojazdy nie mają szans w tym sektorze?

Kryteria wyboru samochodu osobowego wykorzystywanego do celów prywatnych są bardzo proste i intuicyjne. Najważniejsze, by auto było wygodne i komfortowe, w miarę ekonomiczne, odpowiadało na indywidualne potrzeby kierowcy (które są inne np. dla singla, a inne dla wielodzietnej rodziny), a jeśli mu na tym zależy – było również atrakcyjne pod względem wizualnym. Dostawczy samochód, z którego będzie korzystała firma, musi spełniać nieco inne wymagania. Przedsiębiorca przy jego wyborze rzadko kieruje się kwestiami estetycznymi. Jako że pojazd ten ma przyczyniać się do generowania zysków przez firmę, musi być tani w eksploatacji oraz niezawodny. Należy wziąć pod uwagę takie cechy auta jak przestrzeń ładunkowa oraz jego gabaryty. Małe firmy na ogół decydują się na vany, ponieważ jest to najmniejszy przedstawiciel tej kategorii, który nie pozwala na przewożenie większych gabarytów. Możemy wybrać także średnie LCV, a jeśli posiadamy większe przedsiębiorstwo zajmujące się transportem dużych ładunków, powinniśmy rozejrzeć się za MCV lub pick-upem. Pamiętajmy, że samochody o ładowności do 3,5 t mogą być prowadzone przez osoby z prawem jazdy kategorii B (co oznacza, że nasi pracownicy nie będą musieli zdobywać dodatkowych uprawnień), jednak nie będą wystarczające np. dla firm budowlanych czy przeprowadzkowych.

Jeszcze do niedawna podczas wyboru samochodu dla firmy mogliśmy brać pod uwagę kilka różnych rodzajów silnika, warunkujących użytkowany rodzaj paliwa. Sprawa była (i jest) o tyle skomplikowana, że ceny poszczególnych z nich podlegają ciągłym zmianom. Wszystko zależy też od tego, w jaki sposób użytkowane jest auto: czy służy głównie do jazdy po mieście, czy w trasach, a także do jakiego obciążenia jest przeznaczone. Warto zaznaczyć, że przy dużych ładunkach najlepiej sprawdza się diesel i z tego powodu jest on najczęstszym wyborem firm korzystających z dużych aut dostawczych.

Od jakiegoś czasu na rynku zaczęły być dostępne także samochody na zupełnie inny napęd, czyli auta elektryczne. To, co jeszcze do niedawna mogłoby się wydawać zupełną abstrakcją, dzisiaj coraz częściej pojawia się na drogach. Jakie są zalety tego typu pojazdów? Wśród nich należy wymienić przede wszystkim bezpieczeństwo: jako że w baku nie mają łatwopalnego paliwa, ryzyko zapłonu, który mógłby zakończyć się śmiercią kierowcy i pasażerów, jest zerowe. Pojazdy elektryczne są też ekonomiczne w użytkowaniu, ponieważ nie wymagają regularnej wymiany olejów silnikowych, ich silniki posiadają również mniej części ulegających zużyciu, takich jak świece czy przewody zapłonowe, a ich prosta konstrukcja zapobiega awariom. Dodatkowo, samochody elektryczne odzyskują część zużytej energii podczas hamowania, zwiększając tym samym swój zasięg (zwłaszcza podczas jazdy miejskiej). Ponadto takie auta nie wydzielają szkodliwych związków chemicznych, wobec czego są opcją bardzo ekologiczną. Jeszcze do niedawna głównym czynnikiem ograniczającym popularność samochodów elektrycznych były wysokie ceny ich zakupu, jednak obecnie tendencja ta zaczyna się zmieniać. Na rynek trafiła Tesla 3, czyli pierwsze auto elektryczne przeznaczone „dla mas”, które swoją ceną nie odbiega od innych samochodów z tego samego segmentu. Można przypuszczać, że w najbliższej przyszłości pojawi się więcej tak przystępnych modeli. Można powiedzieć, że producenci aut są wręcz zmuszeni do rozbudowywania tej gałęzi ze względu na politykę proekologiczną prowadzoną w wielu krajach. Stany Zjednoczone mają w planach całkowitą eliminację aut spalinowych – część stanów ma zamiar wprowadzić zakaz takich pojazdów do 2050 roku. Podobne tendencje dają o sobie znać również w Europie: Holandia planuje wdrożyć podobne ograniczenia w zycie już do 2025 roku. Możemy się więc spodziewać, że również na naszych drogach będzie się pojawiało coraz więcej samochodów elektrycznych, a w przyszłości być może także polskie prawo zacznie je promować jako rozwiązanie najbardziej przyjazne naturze.

Czy auta elektryczne mają szanse w segmencie aut dostawczych? Okazuje się, że pomysł ten nie jest całkiem abstrakcyjny, ponieważ już w zeszłym roku firma Ursus (zajmująca się przede wszystkim produkcją ciągników i maszyn rolniczych) zaprezentowała prototyp nowego elektrycznego pojazdu dostawczego. Skonstruowany w Lublinie model ma masę 600 kg i ładowność 600 kg. Na razie można nim przejechać 140 km na jednym ładowaniu, jednak producenci zapowiadają, że planują dojść do zasięgu 200 km. Jedno ładowanie zajmuje ok. 6 godzin. Firma w najbliższej przyszłości ma zamiar ruszyć także z produkcją samochodu dostawczego o masie do 3,5 tony. Jak widać, plany są ambitne, a dotychczasowe wyniki niezwykle obiecujące.

Najnowsze komentarze